|
|
Śmierć w lesie nad jeziorem W połowie maja br. inspektor pracy OIP Olsztyn, w wyniku ustaleń dot. śmiertelnego wypadku przy pracy, skierował do prokuratury rejonowej zawiadomienie o popełnieniu przez dyrektora gospodarstwa rolnego przestępstwa określonego w art. 220 §1, w zbiegu z art. 155 kodeksu karnego, polegającego na narażeniu pracownika na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Dyrektor, w opinii inspektora pracy, nie dopełnił obowiązku zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy podczas wykonywania prac związanych z wycinką drzew, ponieważ dopuścił do nich pracownika bez uprzedniego poddania go instruktażowi stanowiskowemu w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy oraz bez wymaganych uprawnień kwalifikacyjnych do obsługi mechanicznej piły łańcuchowej. W dniu wypadku 54. letni poszkodowany, zgodnie z poleceniem dyrektora gospodarstwa, miał ścinać drzewa w lesie w pobliżu jeziora. Zadaniem pozostałych trzech członków ekipy było odcinanie gałęzi zwalonych drzew i wyciąganie drewna na plac składowy. Do wypadku doszło podczas ścinania drugiego drzewa, które rosło na niebezpiecznym terenie, na stoku wzgórza i miało blisko 17 m wysokości. Koledzy zgodnie zeznali, że odradzali ścinanie tego drzewa ze względu na usytuowanie terenu. Poszkodowany jednak wskazał kierunek upadku drzewa i nakazał im odejście na bezpieczną odległość. Członkowie ekipy nie widzieli momentu wypadku, gdyż poszkodowany znajdował się poniżej krawędzi terenu, na uskoku w kierunku jeziora. Słyszeli tylko jego krzyk, że spuszcza drzewo. Wprawdzie upadło ono w innym kierunku niż się spodziewali, ale ponieważ słyszeli wciąż pracującą piłę swojego kolegi, uznali, że po prostu wybiera kolejne drzewo. Wobec tego przystąpili do swoich zajęć. Dopiero po kwadransie, kiedy nadal nie mieli kontaktu z pilarzem, postanowili sprawdzić, co się dzieje. Mężczyzna leżał na boku, z twarzą skierowaną w stronę pnia pozostałego po ściętym drzewie, w odległości ok. 5 m. Obok niego leżała włączona piła. Pracownicy nie wyczuli tętna, a więc chcieli reanimować kolegę, lecz okazało się, że klatka piersiowa jest miękka, co mogło oznaczać połamane żebra. Wezwany lekarz pogotowia stwierdził zgon w wyniku doznanych obrażeń wewnętrznych. Inspektor pracy ustalił, że główną przyczyną wypadku było niedostateczne przygotowanie zawodowe pracownika, tzn.: brak zaświadczenia potwierdzającego fakt ukończenia szkolenia uprawniającego poszkodowanego do pracy z użyciem pilarki, co mogło mieć wpływ na jego prawdopodobne, niewłaściwe zachowanie podczas ścinania drzewa i zastosowanie nieprawidłowej techniki w trudnym, nierównym terenie. Ponadto poszkodowany nie był wyposażony w środki ochrony indywidualnej do pracy przy ścince drzew – nie miał hełmu ochronnego z przyłbicą, rękawic, ochrony słuchu ani spodni z wkładką przeciwprzecięciową. Na podstawie zeznań świadków i prób odtworzenia zdarzenia, inspektor ustalił, że poszkodowany popełnił błąd przy nakładaniu rzazów, co doprowadziło do odbicia pnia, który uderzył poszkodowanego w klatkę piersiową w chwili, gdy ten chciał odejść na bezpieczną odległość. W związku z nieprawidłowościami stwierdzonymi w wyniku kontroli (nieodpowiednie przeszkolenie i wyposażenie poszkodowanego w środki ochrony indywidualnej), inspektor pracy, poza skierowaniem zawiadomienia do prokuratury, zastosował wobec pracodawcy – dyrektora zakładu mandat karny. |
Strona zoptymalizowana do IE 8.0 | © Państwowa Inspekcja Pracy 2010